News



Nowa publikacja z marcowego numeru miesięcznika Geology, traktuje o dwóch ciekawych hipotezach dotyczących Marsa.

Pierwsza z nich próbuje wyjaśnić najdziwniejszą cechę marsjańskiej topografii, a druga przekonuje, że wykryte na Marsie złoża minerałów żelaza nie potrzebowały zbiornika ciekłej wody, żeby powstać.

Thomas R. Watters ze Smithsonian Institution wykorzystał udostępnione niedawno, bardzo dokładne mapy topograficzne Marsa, uzyskane przez sondę Mars Global Surveyor. Postanowił przyjrzeć się z bliska granicy dzielącej dwa krańcowo różne pod względem ukształtowania powierzchni obszary planety: gigantyczną równinę północnej półkuli i górzystą wyżynę półkuli południowej. By wyjaśnić tę dziwaczną topograficzną dychotomię, rozpatrywano wiele propozycji naukowego wyjaśnienia tego ewenementu, z których największą popularność zdobyła hipoteza dna oceanu.

Według niej całą północną półkulę planety zajmował kiedyś olbrzymi zbiornik wody, podobny pod względem budowy geologicznej do ziemskich oceanów. Jednak późniejsze badania wykazały, że na Marsie nie ma żadnych śladów tektoniki płyt, jedynego znanego nam zjawiska, które mogłoby doprowadzić do powstania oceanu.

Analiza przeprowadzona przez Wattersa wykazała, że kształt granicznej skarpy wyraźnie wskazuje na to, że zaszło tam wygięcie skorupy. Skarpa nie przypomina więc nadmorskiego klifu, lecz raczej wygięty baton czekoladowy. Na szczycie wygięcia widać nawet charakterystyczne spękania. Pozwala to przypuszczać, że obniżona równina północnej półkuli powstała wskutek osiadania skorupy pod własnym ciężarem w bardzo wczesnym okresie historii Marsa. Mogło się to stać wskutek uderzenia sporego obiektu, który spowodował wyjątkowo intensywny wylew ciężkiej lawy bazaltowej. Lawa pokryła całą półkulę i potem osiadła, tworząc obniżenie.

Druga z hipotez została postawiona przez nowozelandzkich naukowców, Warrena W. Dickinsona i Michaela R. Rosena, którzy zajęli się zagadką występowania na Marsie złóż utlenionego żelaza. W jej rozwiązaniu pomogła im ziemska analogia. Badając osady polodowcowe w Dry Valleys, jedynym stale wolnym od lodu zakątku Antarktydy, stwierdzili, że spajający je lód powstał wprost z pary wodnej. Co więcej, występują tam również minerały wtórne, między innymi utlenione związki żelaza, które mogą powstać wyłącznie w obecności ciekłej wody, której w Dry Valleys nie było od milionów lat.

Okazuje się, że przy odpowiednio długim okresie czasu wystarczy sam lód, by zaszła chemiczna reakcja. Naukowcy oceniają, że marsjańskie minerały mogły powstać w ciągu kilku milionów lat wyłącznie dzięki wodzie wymarzającej z atmosfery.

Te dwa odkrycia dokładają się do sporej już puli argumentów przeciwko istnieniu na Marsie oceanów czy choćby jezior. Czyżby więc na Czerwonej Planecie nigdy nie było zbiorników wody?


24.02.2003
Serwis informacyjny prowadzi: Rafał Kendracki

Zródła: Astronews,Łukasz Wiśniewski




powrót do indeksu wiadomości        powrót do strony głównej

Uwagi do stron www Copyright 2002, Mars Society Polska design Intesk

stat4u