Archiwum informacji na temat polskiego projektu MPV

Zbiór jest uzupełniany w miarę ukazywania się kolejnych artykułów
powrót do spisu artykułów



Bezdomny marsomobil
Młodzi naukowcy szukają schronienia dla kosmicznego pojazdu



[09.02.2003]

Jest rok 2020. Wrocławski pojazd, zwany kempinobusem zaparkował na Marsie. Czeka na załogę statku kosmicznego. Kosmonauci podjadą nim do rakiety, która zawiezie ich z powrotem na Ziemię.

Czy nasz wehikuł pomoże w zdobyciu Czerwonej Planety?

Póki co jego twórcy szukają dla niego odpowiedniego lokum we Wrocławiu.

Projektanci ze Stowarzyszenia Marsjańskiego (The Mars Society) od dwóch lat pracują nad marsomobilem. W marcu 2000 r. został ogłoszony konkurs na projekt pojazdu przeznaczonego do testów naziemnych. Przystąpiły do niego 22 zespoły z całego świata. Wrocławianie znaleźli się w pierwszej piątce. Do kwietnia tego roku wszystkie grupy powinny przedstawić komisji w Stanach Zjednoczonych swoje prototypy. Czy wrocławianie mają szansę na zwycięstwo? Obawiają się mocno o swój projekt. Kiedy zaczynali nad nim pracę, "Słowo" jako pierwsze napisało o ich bezprecedensowej idei. Wówczas odezwali się zainteresowani współpracą, być może i teraz, kiedy prace są już bardzo zaawansowane, wspólnie pomożemy.

Czołg czy statek kosmiczny
- Mamy problemy finansowe i lokalowe - mówi Krzysztof Lewandowski, szef wrocławskich projektantów. - Czas ucieka, a nasz pojazd nie ma nawet dachu nad głową, a raczej nad kadłubem. Boimy się, że cały projekt weźmie w łeb.

Naukowcy zwrócili się z prośbą do wrocławskiej Fundacji KOPPAK o udostępnienie im swojej pracowni i wypożyczenie niezbędnych urządzeń. Ta jednak również boryka się z problemami lokalowymi.

- Pomieszczenia przy ulicy Oleśnickiej, które przyznało nam miasto, są do niczego - mówi Krzysztof Kopczyński, wynalazca i prezes fundacji. - Nie stać nas na koszt utrzymania tego obiektu w wysokości około 4,5 tys. zł miesięcznie. Poza tym pojazd marsjański jest zbyt duży. Nie ma szans, żeby mógł tam wjechać.

Fundacja Kopczyńskiego stara się w Urzędzie Miejskim o inny lokal.

- Decyzja zapadnie w ciągu kilku najbliższych dni - zapewnia Bogdan Marczyński, dyrektor Wydziału Mienia i Geodezji. - Do tej pory nie wiedziałem, że pan Kopczyński chce udostępnić te pomieszczenia młodym naukowcom z politechniki. Nie napisał tego w swoim podaniu. Nie wiem też, czy chce tam wprowadzić czołg, czy jakiś statek kosmiczny. Poza tym taka pracownia wymaga odpowiedniej adaptacji - dodaje. - A to również wiąże się z dużymi kosztami. Boję się, że tak czy inaczej, pojazd zostanie pod gołym niebem.

Szanse skorpiona
Kempinobus powstaje na Politechnice Wrocławskiej. Ma długość prawie ośmiu metrów i szerokość czterech metrów. W ostatecznym kształcie będzie ważył dwie i pół tony. Naukowcy zbudowali go na podwoziu stara 266, który do niedawna służył za cysternę na lotnisku wojskowym. Marsomobil będzie się poruszał po Czerwonej Planecie ze średnią prędkością 10 km na godzinę. W środku znajdzie się specjalna śluza, gdzie załoga oczyści skafandry po wejściu do pojazdu, oraz toaleta z prysznicem, kuchenka i kabina z wyposażeniem technicznym.

Ktoś porównał wrocławski marsomobil do węglarki. - Nasz pojazd na pewno nie będzie tak wyglądał - podkreśla Krzysztof Lewandowski. - To raczej egzotyczny kempinobus albo mechaniczny skorpion.

We wrocławskim projekcie została wykorzystana technologia zderzaka, zaprojektowanego przez Krzysztofa Kopczyńskiego.

- To bardzo ciekawy wynalazek - mówią projektanci marsomobilu. - Dzięki temu nasz pojazd będzie odporny na silne uderzenia i kolizje.

Wehikuł ma być początkowo używany do testów naziemnych na kanadyjskiej wyspie Devon. Jednak jego konstrukcja powinna być bliska rzeczywistemu modelowi, który później poleci na Marsa.

Co będzie celem misji? Przede wszystkim sprawdzenie, czy na planecie istnieją prymitywne formy życia, a także przeprowadzenie badań geologicznych.

Wehikuł MPV
Marsomobil, czyli wehikuł MPV (Mars Pressurized Vehicle), jest jednym z najważniejszych elementów całej misji. Dlaczego?

Moduł z marsonautami powinien wylądować nie dalej niż w promieniu 150 km od rakiety powrotnej. Aby się do niej dostać, potrzebny będzie bezpieczny transport. Wtedy przyda się marsomobil, który będzie musiał przedrzeć się przez nierówną powierzchnię planety, przeoraną licznymi rowami.

Nad budową pojazdu pracuje w sumie 20 projektantów z Wrocławia, głównie doktorantów, wykładowców i studentów z Politechniki Wrocławskiej. Współpracowali z nimi także przedstawiciele Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki Warszawskiej i Politechniki Śląskiej. Honorowy patronat nad projektem objął prezydent Aleksander Kwaśniewski.

- Koszt całego projektu wyceniliśmy na milion złotych (250 tys. dolarów) - mówi Krzysztof Lewandowski. - Cały czas szukamy sponsorów. M.in. firm produkujących akumulatory, dostawców elektroniki, układów klimatyzacyjnych i wentylacji, producentów pomp czy generatorów prądotwórczych.
Jak projektanci oceniają szanse "skorpiona" w konkursie? - Wysoko - odpowiada Lewandowski. - Mimo problemów finansowych cały czas posuwamy się do przodu. Natomiast inne ekipy stanęły w miejscu. Naszym największym konkurentem jest Australia. Amerykanie zostali daleko w tyle.


Operacja "Mars"
"Nadszedł czas, by ludzkość wyruszyła na Marsa" - czytamy w deklaracji założycielskiej Stowarzyszenia Marsjańskiego. "Jesteśmy gotowi. Chociaż Mars jest daleko, jesteśmy dzisiaj znacznie lepiej przygotowani do wysyłania ludzi na Marsa niż do lotu na Księżyc na początku ery kosmicznej".

Wyprawę na Marsa zapowiedział w 1989 r. prezydent George Bush. Lot miałby się odbyć w roku 2019, czyli w 50. rocznicę lądowania ludzi na Księżycu. NASA oszacowała budowę rakiety, która mogłaby przewieźć tony paliwa potrzebnego do lotu tam i z powrotem, na 400 mld dolarów. Naukowcy załamali ręce. Na ratunek przyszedł dr Robert Zubrin, naukowiec owładnięty marzeniem o kolonizacji Marsa. Na początku lat 90. wymyślił o wiele tańszy projekt.

Według planu ("Mars Direct") na Czerwoną Planetę w pierwszym etapie ma być wysłany bezzałogowy statek powrotny (Earth Return Vehicle - ERV) z aparaturą umożliwiającą wyprodukowanie paliwa na powrót. Kiedy zbiorniki zostaną napełnione, z Ziemi wystartuje rakieta z czteroosobową załogą i pojazdem hermetycznym. Statek ma wylądować maksymalnie 150 km od ERV. Czteroosobowa załoga dotrze tam za pomocą hermetycznego pojazdu (Mars Pressurized Vehicle).

Stowarzyszenie Mars Society i sam Zurbin od lat pracują nad przygotowaniem misji. Na wyspie Devon w Arktyce zbudowano już moduł mieszkalny, w którym mieszkają ludzie w prawdziwie marsjańskich warunkach.


powrót do spisu artykułów


Uwagi do stron www Copyright 2002, Mars Society Polska design Intesk

stat4u