Mars Society Polska:
  ::  Strona główna
  ::  Zarząd
  ::  Dane MSP
  ::  Statut stowarzyszenia
  ::  Deklaracja założycielska
  ::  Raporty
  ::  Studenckie Koło Naukowe

  Projekty:
  ::  Projekt MPV

  Zbiory MSP:
  ::  Archiwum artykułów
  ::  Zdjęcia i animacje
  ::  Forum
  ::  Księga gości
  ::  Linki

  MS na świecie:
  ::  Kwatera Główna w USA
  ::  Wielka Brytania
  ::  Kanada
  ::  Australia
  ::  Pozostałe oddziały
 
Raporty pasadeńskie - relacja Maćka Hermanowicza z pobytu w USA.
<< cofnij

Sobota, 31 stycznia 2004,
Spirit 27. sol, Opportunity - 7

Dziś jest jeden z najwspanialszych dni w całym moim życiu - moja wielka przygoda z programem dla uczniów-astronautów "Czerwony Pojazd Rusza na Marsa" (Red Rover Goes to Mars Student Astronaut Program) właśnie zaczyna się na całego. O 11-tej rano mieliśmy spotkanie wprowadzające w głównej siedzibie Towarzystwa Planetarnego (Planetary Society). Tam spotkałem innych uczniów-astronautów: Janice, Wei-Lin i Vignana. To naprawdę wspaniale poznać kolejnych rówieśników, z którymi łączy mnie pasja odkrywania nieznanego!

Pierwszą rzeczą do zrobienia było poznanie wszystkich pracowników Towarzystwa Planetarnego. Cóż, w moim przypadku był to raczej spotkanie sprzed lat, byłem już bowiem w Pasadenie dwa lata temu, kiedy towarzyszyłem młodszemu bratu Danielowi, który został wybrany na jednego z uczniów-nawigatorów i miał szansę pracować z pojazdem do testowania technologii i zadań FIDO (Field Integrated Design and Operations Rover) w Laboratorium Napędu Odrzutowego (Jet Propulsion Laboratory). Atmosfera w siedzibie głównej Towarzystwa był naprawdę wspaniała! Tuż przed lunchem Janice i ja mieliśmy krótką odprawę prowadzoną przez Bruce'a Bettsa i Jennifer Vaughn, w skład którego wchodziły również środki bezpieczeństwa na wypadek trzęsienia ziemi. To dziwne uczucie, wiedzieć że grunt pod stopami może okazać się nie tak stabilny i godny zaufania, na jaki wygląda. To dodatkowy dreszczyk emocji, jaki niesie ze sobą pobyt w Kalifornii! Później odbyliśmy szybką wycieczkę po budynku, włącznie z opowieścią o ukrytej klatce schodowej, której dotąd nie znaleziono i prawdopodobnie został zniszczona w czasie którejś z renowacji i która łączyła wszystkie kondygnacje. Podobno.

Potem pojechaliśmy do JPL, żeby zorientować się we wszystkim. Zanieśliśmy pamiątki do naszego boksu na siódmym piętrze. Janice przywiozła amerykańską flagę i planszę z tekstem amerykańskiego hymnu "Gwieździsty sztandar". Ja przywiozłem parę pamiątkowych lalek w krakowskich strojach ludowych. Potem przeszliśmy się po wszystkich piętrach wykorzystywanych przez misję MER (Mars Exploration Rover). Na czwartym piętrze zauważyliśmy dużego gumowego szczura usadowionego na jednym z boksów. Nie wiem, czy ma to jakiś związek z zespołem RAT (Rock Abrasion Tool), ale sądzę że tak. Odwiedziliśmy także sklep z pamiątkami, gdzie kupiliśmy mnóstwo prezentów.

Po kilku godzinach snu dla Janice i dla mnie zaczął się pierwszy dzień prawdziwej pracy w JPL. To po prostu wspaniałe! Tej nocy mieliśmy nocny dyżur przy Opportunity - zaczynający się o 00.15. Na szczęście nie było to dla mnie takie złe, bo taka pora prawie pokrywa się z czasem w Polsce. Pierwszą rzeczą, którą mieliśmy zrobić był trening w posługiwaniu się oprogramowaniem MarsDial, przeprowadzony przez naszych tutejszych weteranów: Wei-Lin i Vignana.

Najbardziej ekscytującą rzeczą dzisiaj było jednakże obserwowanie zjazdu Opportunity z lądownika. Oglądaliśmy centrum kontroli za pośrednictwem NASA TV i widzieliśmy, jak odebrano wszystkie te niesamowite obrazy - najpierw tylny Hazcam (Kamera Unikania Niebezpieczeństw), który pokazał nam, że sonda z powodzeniem zjechała z lądownika, potem przedni Hazcam i obraz z Kamery Nawigacyjnej (Navcam) ukazujący pozostawiony moduł lądownika. W tej chwili mamy 12 kół na Marsie! Naukowcy byli wprost zachwyceni. Widziałem niektórych gestykulujących już przed ekranem, machających rękami i wskazujących ciekawe miejsca, które łazik może odwiedzić To na razie wszystko, jak sądzę. Idziemy teraz wziąć udział w naszym pierwszym zebraniu naukowym. Będzie to na pewno przeżycie warte oczekiwania.


Ostatni dzień(tutaj) dla Wei-Lin i Vignana
Niedziela, 1 lutego 2004,
Spirit 28. sol, Opportunity - 8.

To był wspaniały dzień. Janice i ja mieliśmy pierwsze prawdziwe spotkanie z oprogramowaniem MarsDial, jako że zaczęliśmy samodzielną pracę z niektórymi zdjęciami. Janice zajmuje się projektem dotyczącym optycznych właściwości pyłu, który prowadzimy dla Jima Bella. Ja zaś opracowywałem ostatnie kilka obrazów MarsDial, to znaczy - ostatnie zanim dostaniemy nowe z łazików. To niezła zabawa, chociaż w pracy z oprogramowaniem tkwi pewien haczyk. Trzeba mieć pewną rękę i dobre oko by uzyskać dobre wyniki, ale to jest właśnie piękne - nawet w epoce komputerów czynnik ludzki jest nadal istotny. Nie mogę się doczekać aż dostaniemy do obróbki więcej tych obrazów i jestem pewien, że do końca naszej zmiany tutaj w JPL Janice i ja opanujemy to do mistrzostwa.

Po zakończeniu tego zadania poszliśmy do miejsca, gdzie wystawiony jest pełnowymiarowy model MER-a i zrobiliśmy sobie przed nim trochę grupowych i indywidualnych zdjęć. Dzisiaj był ostatni dzień w JPL dla Wei-Lin i Vignana. Szkoda, bo zrobiliśmy już tyle razem. Bez nich nasz boks będzie się wydawał pusty.

Później wzięliśmy udział w Spotkaniu Strategicznej Oceny Naukowej (Strategic Science Assessment Meeting). Jednakże jeszcze zanim się zacząło odbyliśmy fascynującą rozmowę z Donaldem Banfieldem z zespołu atmosferycznego, który opracowywał dane z miniaturowego spektrometru podczerwieni (Mini-TES) Opportunity. Pogawędka dotyczyła głównie tego, jak stosuje się spektrometr Mini-TES do pomiaru temperatury powietrza na Czerwonej Planecie na różnych wysokościach. Zobaczyliśmy też dane z tego urządzenia zamontowanego na Spiricie. Wysłuchaliśmy także niezwykle ciekawego wyjaśnienia pewnych kwestii inżynieryjnych dotyczących właściwości gruntu i warunków jazdy.

Podczas zebrania zapoznaliśmy się z planem działania łazików na najbliższe kilka soli oraz z możliwymi przyszłymi cele zaprezentowanymi przez grupę długoterminowego planowania. Na jutro przewidziane są niezwykle emocjonujące badania. Niecierpliwie ich wyczekuję bo wyniki zapowiadają się naprawdę interesująco.

Po zebraniu, raz jeszcze krótko porozmawiałem z Donaldem Banfieldem, tym razem o tym, jak porażającą ilość informacji można uzyskać z pojedynczego zapisu spektrum. Na tym polega urok bycia zaangażowanym w tę misję- wszyscy naukowcy są bardzo przyjaźnie nastawieni, chętnie rozmawiają na temat ich aktualnych zajęć. To właśnie sprawia, że atmosfera w JPL jest tak unikalna.

Po drodze do naszego boksu odwiedziliśmy laboratorium kamer panoramicznych (Pancam), nawet nie wiedzą jakie mamy szczęście wybierając tę akurat chwilę. Naukowcy byli w trakcie odbierania nowych obrazów z Opportunity i byliśmy wśród nielicznych szczęśliwców widzących je jako pierwsi. To dodało dodatkowego smaczku temu doświadczeniu, bo nie chodziło tylko o zobaczenie niezwykłych zdjęć - patrzyliśmy na nie jako jedni z pierwszych ludzi. Po ich obejrzeniu wróciliśmy do naszego boksu, żeby napisać nasze dzienniki.

Najbliższe kilka soli zapowiada się wspaniale i naprawdę szkoda, że Wei-Lin i Vignan nie mogą być ich świadkami bezpośrednio.


Powrót do sondy Spirit
Poniedziałek, 2 lutego 2004,
Spirit 30 sol, Opportunity - 9.

Dzisiaj Janice i ja przesiedliśmy się z Opportunity na Spirita, aby pracować za dnia, zamiast ekstremalnie wczesnym rankiem. To naprawdę dobre rozwiązanie, chociaż praca z Opportunity specjalnie mi nie przeszkadzała, bo odpowiadała mniej więcej polskiej strefie czasowej. Co więcej, sypianie dwa razy dziennie daje złudzenie przeżywania dwóch dni zamiast jednego.

Wzięliśmy po raz pierwszy udział w zebraniu dotyczącym Spirita - Naukowym Spotkaniu Kontekstowym (Science Context Meeting). Było naprawdę ciekawe: poznaliśmy zupełnie nowych naukowców, bo poprzednio widywaliśmy tylko zespół Opportunity. Rozmawiano o naprawie Spirita - pojutrze cała pamięć flash ma być ponownie sformatowana, żeby rozwiązać cały problem i dlatego trzeba wcześniej odebrać wszystkie wartościowe dane. To czyni ustalenie priorytetów transmisji trudnym wyzwaniem. Następnie przedstawiciel zespołu atmosferycznego zaprezentował ich najnowsze odkrycia. Dyskutowano o pomiarach wykonanych mini-spektrometrem termicznym (Mini-TES) i ciekawych rzeczach stąd wynikłych. Muszę przyznać że wczorajsza rozmowa z Donaldem Banfieldem bardzo mi pomogła w zrozumieniu całego zagadnienia. Zespół atmosferyczny prezentował także propozycje dalszych badań, niektóre naprawdę fascynujące, włącznie z metodą złapania dust devil (małego tornado) "na gorącym uczynku". Byłby to niewątpliwie fantastyczny widok - oczywiście tornado musiałoby pojawić się przed pojazdem, żeby można mu było zrobić zdjęcie. Miejmy nadzieję ż nam się to uda!

Potem odbyliśmy bardzo interesujące krótkie szkolenie prowadzone przez duńskiego naukowca Mortena Madsena na temat magnesów rovera. Był naprawdę świetne! Po zebraniu rozmawialiśmy chwilę o wielkim znaczeniu oszacowania właściwości magnetycznych pyłu, jako że zdecydowanie będzie istotna wiedza w przyszłości, podczas misji załogowej, gdyż magnetyczny pył mógłby zakłócać działanie wyposażenia astronautów, takiego jak zamki magnetyczne i podobny sprzęt. Potem porozmawialiśmy chwilę o muzyce, posłuchaliśmy fragmentu ścieżki dźwiękowej z "Godzin". To był naprawdę nieoczekiwany zwrot w naszej rozmowie - od badań kosmosu do muzyki.

Po powrocie do naszego boksu mieliśmy wywiad dla telewizji TVN. Byli to bardzo mili ludzie i cała sprawa przebiegła sprawnie i dość szybko, chociaż zdjęcia były robione w różnych miejscach i trochę czasu zajęło nam samo przejście między nimi - zwłaszcza z operatorem kamery towarzyszącym każdemu naszemu krokowi.

Później, z powrotem w naszym pokoju w budynku 264 świetnie się bawiliśmy opracowując zdjęcia kamery panoramicznej (Pancam) kamienia nazywanego Adirondack. Sama kamera nie robi zdjęć w kolorze, wszystkie są czarno-białe. Jednakże używając określonych filtrów można uzyskać obraz w jednej ustalonej długości fali. Ludzkie oko rozpoznaje trzy podstawowe kolory - czerwień, zieleń i błękit; wszystkie inne kolory są po prostu ich mieszanką. Używając zatem określonych filtrów (tak, by uzyskać obrazy w kolorach podstawowych) i łącząc te obrazy w jeden uzyskujemy to, co jest nazywane obrazem w kolorach rzeczywistych (true-color). To znaczy, ż przedstawia on w przybliżeniu to, co ludzkie oko zobaczyłoby patrząc na fotografowany przedmiot. Udało nam się opracować obraz 3D skał Adirondack, który wygląda naprawdę świetnie! Wyprodukowaliśmy także kilka zdjęć w fałszywych kolorach, które uzyskuje się używając innych typów światła, np. podczerwieni. Choć te kolory mają się właściwie nijak do tego, co byśmy zobaczyli na Marsie na własne oczy, dostarczają przecież szerokiej wiedzy, bo pozwalają widzieć różnice, których inaczej nie dostrzeglibyśmy. Również niektóre zwierzęta widzą w zupełnie inny sposób niż ludzie. Istnieje ziemska krewetka, która odbiera 12 różnych kolorów podstawowych, a takżę rozróżnia polaryzacją światła. Boże, to musi być kolorowy świat!

Następną rzeczą do zrobienia było uczestnictwo w Spotkaniu Oceny Otrzymanych Danych (Science Downlink Assessment Meeting). Byliśmy w sali kilka minut wcześniej i - zgadnijcie co! Natknęliśmy się na naukowców omawiających nowiutki obraz z kamery mikroskopowej (Microscopic Imager) Opportunity. Jeden z nich skłonił nas do zinterpretowania obrazu samodzielnie - po prostu zadawał właściwe pytania i pomagał nam znaleźć odpowiedzi. Zobaczymy, czy mieliśmy rację jak tylko dostaniemy więcej pomiarów z Opportunity. Podczas zebrania odbyła się kolejna dyskusja na temat tego, które dane należy ściągnąć z pamięci Spirita. Wydajność transmisji jest o wiele za mała by ściągnąć je wszystkie - a jest jeszcze szansa przeprowadzenia nowych badań, co oznacza nowe dane. Co zrobić? To ciężki orzech do zgryzienia i jestem bardzo ciekawy, jak to będzie rozwiązane. To był naprawdę pracowity dzień - a nadal jest jakieś sto nowych obrazów czekających na opracowanie! Jedno jest pewne na 200% - jutro się nie będziemy nudzić.


Formatowanie pamięci Spirit'a
Oppportunity dzień 10, Spirit dzień 31
Wtorek, 3 lutego 2004

Dzisiaj ponownie pracowaliśmy z Emily Lakdawalla. Po przyjeździe do JPL chcieliśmy od razu udać się do naszego boksu w budynku 264. Zostaliśmy jednak "przechwyceni" po drodze przez ekipę telewizyjną TVN, która filmowała nas wczoraj. Po kilku minutach nagrania skierowaliśmy się w stronę naszego pomieszczenia i przeszliśmy do pokoju gdzie miało się rozpocząć Naukowe Spotkanie Kontekstowe (Science Context Meeting). Kiedy tam przybyliśmy okazało się, że spotkanie zostało przesunięte na później i połączone ze Spotkaniem Naukowej Oceny Otrzymanych Danych (Science Downlink Assessment Meeting). Powodem połączenia obydwu spotkań jest to, że na jutro mieliśmy zaplanowane ponowne formatowanie pamięci flash i z tego powodu do przedyskutowania w chwili obecnej pozostaje mniej zagadnień, przynajmniej tych krótkoterminowych.

Niemniej jednak w pokoju natknęliśmy się na grupę naukowców, dyskutujących nad długoterminowym planem dla Spirit'a. Bycie świadkiem tej rozmowy to fascynujące doświadczenie, ponieważ uświadomiło nam parę rzeczy. Po pierwsze, ze wszystkich zasobów dostępnych misji jeden jest nadzwyczaj niewystarczający -czas. Z naukowym wyposażeniem na pokładzie łazika i wszystkimi tymi skałami i glebami otaczającymi go można by właściwie prowadzić badania przez parę lat. Jednakże my mamy tylko 60 dni do końca misji podstawowej i kilka bardzo ważnych decyzji do podjęcia. Istnieje możliwość przedłużenia misji, jednak pamiętać należy, że łazik jest nominalnie zaprojektowany aby pracować przez 90 dni.

Chodzi o to że im dłużej łazik pozostanie na powierzchni Marsa, tym więcej pyłu zgromadzi się na jego panelach słonecznych, co spowoduje spadek ilości dostarczanej energii. Innym powodem jest zmiana pór roku na Czerwonej Planecie, tak jak na Ziemi. Jednym z kryteriów dla minimum powodzenia misji jest to, aby choć jeden z łazików przejechał co najmniej 300 metrów. Dla pełnego powodzenia misji kryterium jest co najmniej 600 metrów dla chociażby jednego z łazików. Jazda zużywa energię i czas, a niedługo zacznie nam brakować i jednego, i drugiego. Innym zaprezentowanym aspektem było to, że znaczna część czasu będzie przeznaczona na cele inżynieryjne, które dadzą bardzo mało danych naukowych. Jednakże tylko poprzez jazdę można dotrzeć do prawdopodobnie najbardziej fascynującego obiektu w sąsiedztwie miejsca lądowania Spirit'a - Krateru Bonneville, który jest oknem do przeszłości całego terenu. Zatem dotarcie w to miejsce jest najważniejszym długoterminowym celem dla łazika, przynajmniej według naukowców planujących długoterminowe cele.

Było również wiele różnych punktów widzenia na kwestię czy łazik powinien się zatrzymać na dłuższy okres czasu na swej drodze do krateru. Cała konwersacja dała nam wgląd w to co się naprawdę dzieje "za kulisami" misji - zawsze jest decyzja do podjęcia, zawsze jest konflikt interesów, który trzeba doprowadzić do kompromisu. I jest też tykający zegar, jako że "czas nie powraca nigdy".

Po wysłuchaniu tej konwersacji wróciliśmy do naszego boksu, aby popracować trochę z obrazami zegara słonecznego. Janice skalibrowała całą masę nowych zdjęć z Opportunity podczas gdy ja sprawdzałem poprzednie pomiary dla projektu dotyczącego pyłu, w który zaangażowani są Uczniowie-Astronauci. Jest to naprawdę świetne, chociaż robienie tego samemu jest o wiele większą zabawą niż ponowne kalibrowanie starych danych. Niemniej jednak zabrało mi to dużo czasu, a jest jeszcze olbrzymia ilość danych do przetworzenia i sprawdzenia. Do tego wciąż dochodzą nowe zdjęcia.

Po około dwóch godzinach pracy nad zdjęciami, poszliśmy na dół aby uczestniczyć w tym łączonym spotkaniu. Ponieważ ponowne formatowanie pamięci odbywa się jutro, jedynym punktem spotkania była prezentacja Dave'a Des Marais'a dotycząca przyszłych długoterminowych celów dla Spirit'a - podróży do Krateru Bonneville. Wynikła dyskusja była całkiem podobna do tej, którą już słyszeliśmy kilka godzin wcześniej, ale zawierała również kilka nowych punktów widzenia. Ogólnie rzecz biorąc, chociaż jest już gotowy wstępny rozkład dla łazika, to co będzie zrobione zależy od tego, co zostanie odkryte po drodze w kierunku krateru. To jest urok misji kosmicznych - zawsze musisz być elastyczny, jako że nie możesz w całości przewidzieć co przyniesie kolejny sol.


Spirit znowu gotowy do drogi!
Spirit dzień 32, Opportunity dzień 11-ty
Środa, 4 lutego 2004

To był naprawdę długi i ekscytujący dzień. Po dotarciu do JPL, pierwszą rzeczą którą mieliśmy zrobić było uczestniczenie w Naukowym Spotkaniu Kontekstowym (Science Context Meeting) dla Spirita. Jednakże nie omawiano niczego nowego w związku z formatowaniem pamięci, które było właśnie jednym z głównych punktów spotkania. Wszyscy naukowcy odczuli ulgę słysząc, że wszystko idzie zgodnie z planem, więc będą mogli powrócić do swoich zajęć naukowych następnego dnia. Były również zapowiedzi tematów dyskusji na Naukowe Spotkanie Oceniające (Science Assessment Meeting), których na pewno warto wysłuchać. Reszta spotkania była całkiem podobna do spotkań wczorajszych, skupiając się na przyszłej kampanii dla łazika.

Po spotkaniu mieliśmy kolejny wywiad z drugą ekipą telewizyjną z Polski, tym razem była to TVP. To było główną przyczyną, z powodu której nie udało mi się zrobić zbyt wiele, ale mimo wszystko zdołałem jednak przetworzyć kilka zdjęć. To była całkiem inna sesja telewizyjna, gdyż tym razem kręcono moją rozmowę z Mortenem Madsenem z zespołu zajmującego się magnesami. To było naprawdę wspaniałe gdyż odbyliśmy przy okazji fascynującą dyskusję.

Rozmawialiśmy o planowanych analizach Adirondacka, a także o najnowszych planach dotyczących zdjęć Astrobota Sandy Moondust na Opportunity, które niedługo miały być przesłane na Ziemię. Najbardziej zaskoczył mnie podarunek od Mortena, który dał mi płytę CD amerykańskiego kompozytora, Conlona Nancarrowa. Pisząc te słowa właśnie jej słucham i mówię Wam, że jest świetna, coś czego wcześniej nie słyszałem. To wspaniałe, że naukowcy traktują nas jak równych sobie, a niektórzy nawet jak przyjaciół. Później miałem rozmowę (przed kamerą) z Witoldem Sokołowskim, polskim naukowcem pracującym tutaj w JPL. Poznałem go już dwa lata wcześniej, kiedy byłem w Pasadenie z moim młodszym bratem Danielem. Co więcej, mój ojciec i ja wybraliśmy się z nim do polskiego konsulatu w Los Angeles. Rozmowa była bardzo przyjemna i po tym jak ekipa telewizyjna nas opuściła, pan Witold zabrał nas do Mars Yard, gdzie testuje się prototypy łazików inżynieryjnych. Tam właśnie znajdował się łazik Field Integrated Design and Operations (FIDO), którym Daniel kierował zdalnie. Mieliśmy tam okazję przespacerować się po marsjańskim gruncie, choć wciąż pod ziemskim niebem.

Podczas naszej powrotnej podróży do budynku 264 widzieliśmy polowe testy kopania za pomocą kół. Rezultaty testów na pewno przydadzą się zespołowi Opportunity. W momencie gdy już miały się rozpocząć padły nam baterie w kamerze. Popędziliśmy do naszej kabiny żeby poszukać nowych, a następnie pospieszyliśmy z powrotem na miejsce testu. Na szczęście zdążyliśmy na czas. Oto więc mała rada K.J.'a: zawsze noś przy sobie zapasowe baterie. Sam test robił wielkie wrażenie. Po raz pierwszy mogliśmy być świadkiem prawdziwej eksploracji Marsa za pomocą łazika. Wcześniej widzieliśmy tylko komputerowe symulacje. Podczas symulacji łazik miał podpięte mnóstwo kabli, aby utrzymywać kontakt z operatorami, co było niezwykłym widokiem. To naprawdę niepowtarzalne uczucie móc obserwować wyrafinowanego robota-geologa w akcji.

Za kilka minut mieliśmy uczestniczyć w Naukowym Spotkaniu Oceniającym (Science Assessment Meeting). Niewątpliwie zaprezentowanych będzie wiele ważnych kwestii, jako że nadszedł czas na podjęcie decyzji co zrobić, gdy już Spirit będzie w pełni sił. Pobyt tam na pewno będzie wspaniałym doświadczeniem.


Obróbka skał za pomocą RAT
Spirit dzień 33, Opportunity dzień 12-ty
Czwartek, 5 lutego 2004

Ten dzień był nieco spokojniejszy niż wcześniejsze. Pierwszym punktem naszego planu zajęć, tak jak podczas poprzednich dni, było uczestnictwo w Naukowym Spotkaniu Kontekstowym (Science Context Meeting). Spotkanie było naprawdę krótkie, jako że większość decyzji na następne dni zostało już podjętych.

Wielka szkoda że nie mogliśmy przeprowadzić żadnych pomiarów Mini-TES podczas zaplanowanego szczotkowania Adirondacka, lecz łazik nie mógł jednocześnie prowadzić pomiarów i poruszać swoim wysięgnikiem. Kiedy zastanawiano się nad przyszłą jazdą, jeden z naukowców zażartował, że Spirit stał w bezruchu w jednym miejscu tak długo, że możemy właściwie analizować układ wiatrowych ogonów, które są smugami pyłu nagromadzonymi za przeszkodami. Inny dodał, że służyliśmy nauce nawet podczas gdy sonda nie była aktywna. Cóż, dlatego właśnie trzeba być elastycznym. Jednakże jest pewne, że możliwość prowadzenia tego rodzaju badań, zostanie zignorowana wskutek bardzo ścisłych limitów czasu. Jak już powiedziałem, można by spędzić lata na miejscu lądowania Spirita, prowadząc wspaniałe badania najbliższego otoczenia. Szkoda, że jest to niemożliwe.

Po spotkaniu udaliśmy się do sklepu z upominkami JPL, aby kupić kilka dodatkowych pamiątek. Spacer był przyjemny, jako że Słońce świeciło w prawdziwie kalifornijskim stylu. Następnie zabraliśmy się za naszą pracę Mars Dial. Janice zrobiła kawał dobrej roboty kalibrując mnóstwo zdjęć, a ja uzupełniałem braki danych w projekcie dotyczącym pyłu. To było fascynujące, jako że mogliśmy naprawdę poczuć jak to jest zajmować się autentyczną pracą naukową. Jestem przekonany, że zdobędziemy wiele cennych informacji, wydobytych z naszych pomiarów. Projekt pomoże w ustaleniu właściwości optycznych atmosfery marsjańskiej wraz z zawieszonym w powietrzu pyłem. W ten sposób otrzymamy więcej informacji na temat samego pyłu, co jest niezwykle istotne podczas opracowywania przyszłych misji na Czerwoną Planetę. Powodem tego jest to, że obecny w powietrzu pył, będący składnikiem marsjańskiego środowiska, będzie zakłócał działanie każdego sprzętu. Później uczestniczyliśmy w Spotkaniu Naukowej Oceny Otrzymanych Danych (Science Downlink Assessment Meeting). Głównym punktem spotkania były niezwykłe wstępne rezultaty pierwszej obróbki skał za pomocą RAT. To naprawdę zaskoczyło wszystkich tutaj. Mieliśmy również okazję obejrzenia celów testowych dla Rock Abrasion Tool - to naprawdę rewelacyjne! W efekcie z szorstkiej skały otrzymujesz wypolerowaną, lśniącą powierzchnię.


Piątek, 6 lutego 2004,
Spirit 34 sol, Opportunity - 13

Ze wszystkich wspaniałych dni spędzonych w JPL ten był jednym z najwspanialszych. Poznaliśmy dzisiaj następną dwójkę uczniów-astronautów - Davida i Saatvika. Po raz pierwszy spotkaliśmy się na lunchu w siedzibie głównej Towarzystwa Planetarnego. Ich przybycie sprawiło, że Janice i ja zrozumieliśmy, iż nasza służba tutaj dobiega końca i że wkrótce wrócimy do domu - wrócimy do rzeczywistości. Witamy w prawdziwym świecie, jak mawiają. Jednak zawsze jest zabawniej pracować w większym zespole - sporo się razem pośmialiśmy. Obejrzeliśmy też pamiątki, które David i Saatvik przywieźli, żeby przystroić nasze pomieszczenie. David przywiózł kostkę Rubika - najsławniejszą węgierską łamigłówkę, a Saatvik przywiózł pięknie ozdobną indyjską narzutę.

Pierwszą rzeczą do zrobienia po dotarciu do JPL był odwiedzenie tamtejszego sklepu z pamiątkami. To zabawne, że zawsze opuszczam ten sklep z jednym z tych słodkich pluszowych misiów z logo JPL. Cóż dopóki za nie płacę wszystko jest chyba w porządku, czyż nie?

Następną rzeczą do zrobienia była krótka wycieczka po JPL. Mieliśmy okazje obejrzeć na żywo następny test wykopów blisko Laboratorium Instrumentów In-Situ. Problem polega na tym, że procedura kopania nigdy nie była testowana przy dwudziestostopniowym nachyleniu podłoża, gdyż stok o takim nachyleniu był ostatnią rzeczą której można był się spodziewać na Meridiani Planum, uważnej za najbardziej płaskie miejsce na powierzchni Czerwonej Planety. Kilka dni temu Joe Olivier powiedział "to śmieszne - Spirit wylądował na równinie w Kraterze Gusev a Opportunity w kraterze na Równinie Meridiani". Chyba najzabawniejszą rzeczą w tym teście było trzymane przez Boba Andersona, jednego z inżynierów, pudełko z ogromnym jaskrawoczerwonym guzikiem, które bardzo przypominał detonator. Jego rolą było jednak "zabicie" czynności łazika i ochronić go w przypadku, gdyby coś poszło nie tak. Na szczęście nie było trzeba go użyć, ale wrażenie robił wciąż nie do opisania.

Potem poszliśmy na wystawę na temat MER-ów przy wejściu do kompleksu JPL na kilka kolejnych ujęć dla ekipy polskiej telewizji. Później skierowaliśmy się do sali, gdzie odbywają się spotkania naukowe, by wziąć udział w Naukowym Spotkaniu Kontekstowym Science Context Meeting. Mówiono nadal o ustaleniu ostatecznej trasy zbliżającego się przejazdu w kierunku skały nazywanej Białą Łodzią (White Boat). Były też głosy na temat zbalansowania okresów badawczych i samej jazdy podczas długiej drogi do krawędzi Krateru Bonneville, wraz z prezentacją kilku optymalnych tras na obrazach z kamery panoramicznej. Jednakże najbardziej fascynującym fragmentem spotkania był widok Steve'a Squyresa, Wielkiego Szefa misji MER, wkraczającego do sali, rozmawiającego chwilę z paroma naukowcami i nagle podkradającego się żeby obudzić naukowca, który uciął sobie drzemkę tuż koło nas. Nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy! Ale trzeba biedaka zrozumieć- nie tak łatwo pracować według czasu marsjańskiego. Po zebraniu rozmawialiśmy z członkiem zespołu atmosferycznego, który pokazał nam wyniki badań nieba wykonanych przez jego zespół. Później mieliśmy rozmowę z Geoffreyem Landisem, który przeprowadza analizę procesu akumulacji pyłu na panelach baterii słonecznych. Dyskutowaliśmy trochę o możliwych przyczynach zmienności intensywności tego procesu. Będzie mi z pewnością brakowało rozmów ze wszystkimi naukowcami. To chyba najlepsza rzecz tutaj w JPL i to taka, której nie można w żaden sposób zastąpić dostępem do internetowych stron misji.

Następnie poszliśmy do naszego pomieszczenia, żeby przygotować Davida i Saatvika do tego, co ich czeka - pracy z obrazami MarsDial i pomiarów dla projektu związanego z pyłem. Trenowałem Davida i muszę przyznać że jest piekielnie szybki, jeśli idzie o komputery - jestem pewien, że zrobi tu kawał dobrej roboty. To był naprawdę dziwne uczucie - wprowadzać Davida w to, w co wprowadzano mnie zaledwie tydzień temu. Zdumiewające, jak szybko z żółtodzioba robi się tu weteran.

Kolejnym punktem programu był udział w Naukowym Spotkaniu Oceny Otrzymanych Danych (Science Downlink Assessment Meeting). Scott Maxwell zaprezentował świetną trójwymiarową symulację jazdy Spirita do Białej Łodzi. Był też krótki komunikat o postępach w działaniu RAT: "myślimy, że wiercimy, myślimy, że wysięgnik łazika (IDD) jest we właściwym miejscu, myślimy, że jesteśmy na Marsie". Te założenia są moim zdaniem dość realne. Potem były porównania odczytów spektrometru Mössbauera i APXS ze skały Adirondack wykonanych przed i po szczotkowaniu. Następnie Patrick Whelly poprosił o przedstawienie wykonanie zdjęć panoramicznych, aby zdobyć dane o tym, jak postój w jednym miejscu przez 19 soli na powierzchni Czerwonej Planety wyzwala akumulację eoliczną. To jest właściwie pewna ulga - mimo, że byliśmy wyłączeni z akcji przez długi okres czasu, prowadziliśmy nadal badania, jednakże w najbardziej pasywny dotychczas sposób.

Ostatnim naszym zadaniem będzie obserwowanie obrad Grupie Roboczej Prac Badawczych Science Operations Working Group. Będzie to zupełnie nowe doświadczenie dla Janice i dla mnie, jako że nie mieliśmy takiej możliwości poprzednio. Szkoda, że nasz pobyt tutaj powoli się kończy. Na szczęście wszyscy będziemy ze sobą w kontakcie i nigdy nie zapomnimy tej wspaniałej przygody.


Sobota, 7 lutego 2004,
Spirit 35. sol na Marsie, Opportunity - 14.

Wszystko, co ma początek, ma też koniec. Tak samo jest z naszym dyżurem tu w JPL. To już ostatnia zmiana dla Janice i dla mnie, następnego dnia odlatujemy do naszych domów. Jednakże nie przeszkodziło nam to dobrze się bawić w czasie naszego ostatniego sola w centrum wydarzeń.

Pierwszą rzeczą do zrobienia dzisiaj było trochę pracy w naszym boksie. Z pozostałą trójką udało mi się skończyć wypełnianie luk w arkuszu kalkulacyjnym projektu dotyczącym marsjańskiego pyłu. David i Saatvik będą zajmować się nowymi zdjęciami. Jestem pewien, że wykonają sporo świetnej roboty w czasie swojego pobytu w Pasadenie. Wspaniałym uczuciem jest wiedzieć, że twój wysiłek będzie kontynuowany i rzeczywiście da jakieś rezultaty.

Po kilku godzinach spędzonych w naszym pomieszczeniu, zeszliśmy wziąć udział w Naukowym Spotkaniu Kontekstowym (Science Context Meeting) - po raz ostatni, przynajmniej w czasie misji MER. Tematem dyskusji był przyszły przejazd do Krateru Bonneville - jaką powinniśmy przyjąć trasę, jakie ustalić na niej punkty etapowe i które obiekty mogłyby być zbadane po drodze do ostatecznego celu. Zespół naukowy domaga się rozsądnego wyważenia między jazdą i badaniami, aby nie zamienić misji w inżynierski test polowy. Z drugiej strony, ani Spirit, ani Opportunity nie był zaprojektowany do ociągania się w jednym miejscu przez całe swoje życie. Ostatecznie ogólny plan 24-solowej "kampanii" opracowano w oparciu o cykle trzech soli jazdy wraz z krótkimi badaniami, jak zdalne zbieranie danych i robienie zdjęć magnesom, oraz trzech soli dokładnych analiz przeprowadzanych przez narzędzia zamontowane na ruchomym ramieniu. Jesteśmy gotowi i chętni by wyruszać, więc już pora nieco zwiększyć marsjańki przebieg!

To będzie pierwsza daleka podróż na powierzchni Czerwonej Planety. Chciałbym mieć szansę obejrzeć to stąd, z prawdziwego serca wydarzeń w JPL. Opieranie się na dziennikach innych uczniów-astronautów i komunikatach prasowych JPL to już nie będzie to samo. Jednakże cieszę się, że David i Saatvik poczują dreszcz właściwy tej pracy - dokładnie jak my, gdy obserwowaliśmy zjazd Opportunity. Niemniej jednak stanowczo będzie mi brakowało tego uczucia.

Bycie w miejscu, które jest obecnie stolicą badań Marsa było wspaniałym doświadczeniem. Bycie członkiem - mało ważnym, ale jednak członkiem - międzynarodowego zespołu naukowców, który miał okazję analizować najświeższe informacje z Czerwonej Planety, było niezapomnianą przygodą. Kiedy jesteś tutaj, nieważna, jest twoja narodowość, religia, czy poglądy polityczne. Ważne jest to, że jesteś z Ziemi i odkrywasz Marsa.


Maciej Hermanowicz



Tłumaczenie z oryginału: Łukasz Partyka
Przygotował: Tomasz Śliwka




Ogólne pytania proszę kierować pod adres: kontakt@marssociety.pl
Copyright © The Mars Society 1998-2003
" Ziemia jest kolebką ludzkości, lecz nikt
nie pozostaje w kolebce do końca życia. "
-- Konstanty Ciołkowski, 1895

PRZYŁĄCZ SIĘ DODAJ DO ULUBIONYCH NAPISZ DO NAS FAQ