Mars Society Polska:
  ::  Strona główna
  ::  Zarząd
  ::  Dane MSP
  ::  Statut stowarzyszenia
  ::  Deklaracja założycielska
  ::  Raporty
  ::  Studenckie Koło Naukowe

  Projekty:
  ::  Projekt MPV

  Zbiory MSP:
  ::  Archiwum artykułów
  ::  Zdjęcia i animacje
  ::  Forum
  ::  Księga gości
  ::  Linki

  MS na świecie:
  ::  Kwatera Główna w USA
  ::  Wielka Brytania
  ::  Kanada
  ::  Australia
  ::  Pozostałe oddziały
 
MARS NA ZIEMI, cz.1
Arktyczny Krater Odsłania Marsjańskie Tajemnice
<< cofnij

DEVON ISLAND, Nunavut
Przez sześć tygodni minionego lata górzysta, niezamieszkała wyspa wewnątrz Kręgu Polarnego stała się centrum przygotowawczym wyprawy załogowej na Marsa i poszukiwania na nim życia. Wyspa Devon jest położona 1600 km od Bieguna Północnego, około 320 km na zachód od północno-zachodniego wybrzeża Grenlandii i 2735 km na północ od granicy kanadyjsko-amerykańskiej. Wyspa leży na 75 stopniu szerokości północnej. Znajduje się bliżej bieguna niż najbardziej wysunięty na północ fragment wybrzeża Alaski.

Dźwięki wydawane w trakcie przygotowywania placówki przypominały te wydawane przez nawołujące się grupy entuzjastów UFO oczekujących na instrukcje postępowania. W tym jednak wypadku ekipa ponad 50 naukowców, inżynierów i technologów reprezentujących różne gałęzie wiedzy zebrała się na Devon Island w kanadyjskiej części Arktyki by opracować technologie i strategie, jakie staną się niezbędne, kiedy któregoś dnia ludzkość zdecyduje się wysłać astronautów na Marsa.

Przez cztery lata wyspa była główną sceną przygotowań programu NASA pod nazwą Haughton-Mars Project, który wyewoluował z trzytygodniowego obozu czteroosobowej grupy naukowców - specjalistów badań planetarnych w kraterze Haughton do dwumiesięcznej operacji pobytu i nieprzerwanych prac w stacji badawczej.


Krater Haughton przypomina Marsa - niekoniecznie wizualnie, ale geologicznie


W tym roku organizatorzy projektu zbudowali swoją główną bazę na Devon -brezentowy namiot o wymiarach 4,9 na 14,6m na szkielecie winylowym, zaopatrzony w zbudowaną ze sklejki podłogę i podstawowe wyposażenie konieczne do przetrwania nadchodzącego lata w warunkach polowych.


DLACZEGO TA ARKTYCZNA WYSPA?
Istnieje wiele powodów, żeby użyć Devon Island jako ośrodka testowego, jak powiedział Pascal Lee, planetolog w Instytucie SETI w NASA Ames Research Center oraz szef naukowców związanych z projektem Haughton-Mars - takich jak klimat czy odosobnienie. Cechy te sprawiają, że Devon Island najbardziej ze wszystkich miejsc na Ziemi przypomina Marsa. Wyspa jest polarną pustynią - bardzo suchym środowiskiem, niemal całkowicie pozbawionym wegetacji roślinnej oraz charakteryzującym się ekstremalnymi spadkami temperatury.

- Oczywiście (dzisiejszy) Mars jest dużo bardziej surowy, dużo bardziej wrogi - stwierdził Lee. - Zagrożenie ze strony ilości promieniowania w tamtejszym środowisku jest dużo większe niż tutaj. Atmosfera jest rozrzedzona, a jej skład odmienny od naszej. Ale, biorąc pod uwagę ziemskie standardy, jest to jedno z kilku miejsc najbardziej przypominających Marsa. Jednak głównym powodem wyboru Devon Island, jak wyjaśnia Lee, jest obecność dużego krateru uderzeniowego, zwanego kraterem Haughton. Obiekt ten jest pozostałością po zderzeniu Ziemi ze sporym, szybko się poruszającym przybyszem z kosmosu około 23 mln lat temu. Studia nad nim dadzą naukowcom wyobrażenie jak będzie wyglądało badanie kraterów na Marsie, stwierdził Lee. Da im to również podstawę do porównań między kraterami marsjańskimi i ziemskimi.


ARKTYCZNA APOKALIPSA
Krater utworzyła kometa lub planetoida o średnicy prawdopodobnie większej niż 2 km, uderzając w porastającą wtedy Devon Island puszczę. Wszystko w promieniu wielu kilometrów zostało doszczętnie zniszczone. Uderzenie stopiło skały głęboko pod ziemią, wiele z nich odparowało.


Widoczne na zdjęciu głazy opadły na ziemię w pobliżu obrzeży krateru Haughton, po wyrzuceniu z jego wnętrza wskutek działania gigantycznych sił uwolnionych przez uderzający meteoryt


Obliczono, że w kilka chwil po uderzeniu z krateru wyrzuconych zostało od 70 do 100 miliardów ton skał, jak wyjaśnił Gordon Osinski, geolog na uniwersytecie w Nowym Brunszwiku, którego praca doktorska dotyczyła geologii krateru Haughton.

- Upadający pocisk wytwarza rozchodzącą się promieniście od miejsca impaktu falę uderzeniową, która tworzy krater - mówi Osinski. - Więc to nie upadający meteoryt powoduje powstanie krateru. Tworzy go powstała po zderzeniu z Ziemią fala uderzeniowa. - Prawdopodobnie tylko kilka procent wyrzuconych skał opada z powrotem na ziemię. Część z nich wyparowuje, po prostu zamienia się w gaz, ale część przedostaje się do atmosfery jako pył - wyjaśnia Osinski, który ostatnie dwa lata spędził na pracach terenowych wewnątrz krateru. Podczas gdy chmury pyłu i gazu wypełniały atmosferę, z nieba spadł kamienny deszcz, w większości w postaci, którą geolodzy nazywają brekcją, czyli zwykłego żużla. Brekcję utworzyły skały pokruszone przez impakt i razem stopione. Stanowią teraz jasnoszary rumosz wewnątrz dużych rumowisk rozrzuconych po całym wnętrzu krateru Haughton. Rozproszone w postaci brekcji są kawałki skały zwanej gnejsem, która zwykle jest ciemna i gęsta. W kraterze Haughton brekcja, "gnejs impaktowy", przypomina pumeks - jest popielato-biała, porowata i bardzo lekka.

Pascal Lee przypuszcza, że skała ta została utworzona przez działanie siły, która doprowadziła do odparowania niektórych minerałów obecnych pierwotnie w skale, pozostawiając porowate szczątki gnejsu, jakim był oryginalny materiał. Po powstaniu krater był tak głęboki, że jego pierwotne wały obsunęły się do wewnątrz. Uwolnione ciepło spowodowało powstanie hydrotermalnych "oczek", z których tryskała woda, z przypominających gejzery źródeł na obrzeżach krateru. Uderzenie spowodowało zniszczenie leżących poniżej skał, powodując ich rozrzucenie wokół miejsca impaktu.


ZDMUCHNIĘTE ŻYCIE
Zderzenie spowodowało natychmiastowe wyginięcie roślin i zwierząt żyjących w tym czasie na Devon Island. Zapis kopalny pokazuje, że w miejscu tym rosły sosny i drzewa liściaste, żyły wielkie króliki i gatunek niewielkich nosorożców. Jest to niezwykłe, zważywszy, że 23 mln lat temu wyspa była częścią Arktyki i doświadczała na zmianę długich okresów stałego nasłonecznienia lub nieprzerwanej ciemności.

- Myślę, że znajdujące się tutaj wtedy stworzenia mogły jedynie zobaczyć krótki błysk światła, a następnie wszystkie zostały w oka mgnieniu zmiecione z powierzchni silnym podmuchem wiatru - powiedział Lee. Interesujące jest, że po zderzeniu krater stał się jeziorem. Wypełniony wodą, był przez tysiąclecia kształtowany przez narastające osady denne. W osadach tych mógł utrwalić się ślad prastarych sezonowych zmian, jakie miały miejsce po uformowaniu się krateru Haughton. Pozostałości te mogą pomóc badaczom Marsa.


DOBRODZIEJSTWO DLA BADACZY
- Krater uderzeniowy na planecie jest jak wieża wiertnicza dla biedaka - powiedział niedawno Lee stojąc na zachodnim obrzeżu krateru i spoglądając na wypełnione brekcją i osadami dennymi pradawne jezioro. Było akurat po północy jednego z ostatnich dni lipca, słońce świeciło jasno przesuwając się powoli około 10 stopni nad zachodnim horyzontem. - Mamy tu na powierzchni próbki skał z dużych głębokości, których wydobycie byłoby niezwykle trudne - powiedział Lee.


Colleen Lenahan, studentka geologii na uniwersytecie w Nowym Brunszwiku, pokazuje fragment "brekcji impaktowej" z krateru Haughton


- Być może na Marsie, w czasie wycieczek po okolicy, będziemy mieli możliwość pobierania próbek skał z otaczającego terenu, gdzie zostały uformowane, ale także takich, które zostały wyrzucone z dużych głębokości dzięki uderzeniu planetoidy.


ASTRONAUCI W HAUGHTON?
Mówi się nawet o zabraniu do krateru Haughton astronautów, żeby przygotować ich do załogowej wyprawy na Marsa. Lee stwierdził, że trening tutaj pozwoli astronautom, poprzez studiowanie krajobrazu i wyćwiczenie umiejętności oceniania gołym okiem, rozpoznawać jaki rodzaj skał znajduje się na powierzchni i które z nich mogą pochodzić spod powierzchni planety. Prace będą prowadzone w kierunku szczegółowych badań warstw osadowych dawnego jeziora, które tworzą dno krateru i, być może, pozwolą one naukowcom na podstawie zachowanych śladów ściśle opisać panujący tu miliony lat temu klimat. Biolodzy poszukują skamieniałości w osadach dennych wypracowując techniki, które mogą wykorzystać astronauci lub roboty terenowe, aby przeprowadzić takie same badania w osadach po jeziorach na Marsie.

Dawne "oczka" hydrotermalne są niezwykle interesujące, ponieważ miejsca spływu i grzania wody są potencjalnie oazami podtrzymującymi życie. Jeśli geolodzy będą umieli znaleźć ślady wskazujące, że na Marsie mogą istnieć takie "oczka", będą mogli podjąć starania w celu poszukiwania życia na Marsie.

- Projekt NASA Haughton-Mars obejmuje całość szczegółowych studiów tego miejsca - powiedział Lee. - Nie wybieramy się do Utah czy Arizony, których geologia jest dobrze znana, a prace terenowe nie przynoszą nic nowego. Tutaj dzień po dniu wgłębiamy się w proces pełnej eksploracji tego miejsca. Dodatkowym punktem programu naukowego jest tworzenie planu eksploracji. Równolegle uczymy się jak wykorzystywać sposobność prowadzenia badań terenowych i... jak oceniać prowadzoną eksplorację.

Tłumaczenie: Marian Legutko
Źródło: Space.com




Ogólne pytania proszę kierować pod adres: kontakt@marssociety.pl
Copyright © The Mars Society 1998-2003
" Ziemia jest kolebką ludzkości, lecz nikt
nie pozostaje w kolebce do końca życia. "
-- Konstanty Ciołkowski, 1895

PRZYŁĄCZ SIĘ DODAJ DO ULUBIONYCH NAPISZ DO NAS FAQ